wtorek, 17 kwietnia 2012

Jeszcze chwila...

Statystyki wyraźnie mi pokazują, że nadal chmara ludzi zagląda na tego bloga, co by jeszcze nazbierać nieco informacji o tym nieprzeciętnym kraju i ostatnim szalonym tygodniu w dżungli... Niestety głowę mą nadal zajmuje rozpakowywanie, pranie (w końcu ciepła woda!) i przyzwyczajanie organizmu do funkcjonowania w nowym środowisku i o nowym czasie. No i jeszcze powrót do pracy na gorącą prośbę ex-szefa - "Pani Mario, choćby na kilka tygodni, choćby na parę godzin dziennie!" To chadzam sobie na 4 godzinki do biura i robię porządki z tym, z czym szefu nie nadąża lub na czym się nie zna...

W tym momencie niewiele więcej jestem w stanie napisać, bo mój zegar biologiczny mówi, że dochodzi 1.00. Ale rankami wstaję o 7 (bo to już 10.30), więc na pewno zarzucę czymś jutro rano.

A jeszcze na taki mały przedsmak - fotka z jednego z ostatnich dni w LC, z moimi studentami, a co!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz